Kryzys - wzrasta bezrobocie
Kryzys finansowy wisiał w powietrzu od lat, nie jest on przecież wynikiem tego co działo się na rynku finansowym przez ostatni rok, ale efektem działań podejmowanych przez lata. Ekonomiści, którzy wiele lat temu przepowiadali, że rynek ogólnoświatowy zmierza w złym kierunku i mniej więcej w roku 2008 rozpocznie się światowy kryzys gospodarczy, byli traktowani z przymrużeniem oka. Co dalej? Jak przerwać falę upadków dużych i małych firm, jak zapobiec kolejnym rodzinnym tragediom do których dochodzi każdego dnia w wyniku utraty pracy i środków do życia?
Banki, które jeszcze rok temu bardzo chętnie dawały kredyty hipoteczne na korzystnych dla klientów warunkach, dziś chcą renegocjować umowy kredytowe, głównie dlatego, że spadają ceny nieruchomości, które miały być zabezpieczeniem kredytów...
Tymczasem fala zwolnień z zakładów pracy nabiera siły, zwiększa się bezrobocie, szczególnie widoczne jest to w małych miastach, gdzie bezrobocie zaczyna przekraczać próg 30%. Tu zaczyna się największy problem, brak środków na spłacanie kredytu, a także spadek cen nieruchomości. A więc domy kupione, czy wybudowane za powiedzmy 300 000 zł, nie są dziś warte tej ceny, więc nawet jeśli chcemy sprzedać nieruchomość w celu nadpłaty, czy całkowitej spłaty kredytu, to nie uzyskamy już takiej ceny, i to jest najgorsze oblicze kredytu, które prowadzi to pojedynczych życiowych tragedii. W Polsce nie doszło jeszcze do tak drastycznych sytuacji, jednak patrząc na sytuację w Stanach Zjednoczonych, można się spodziewać, że do nas napłynie ona pod koniec bieżącego roku, a może nawet już w jego drugiej połowie.